|
Blog > Komentarze do wpisu
Bard z ziemi oleckiej.
Przy okazji przystankowego koncertu „Snarski śpiewa Cohena” nadarzyła się okazja by uważniej przyjrzeć się życiu i działalności artystycznej Waldemara Snarskiego – olecczanina, pedagoga, nauczyciela akademickiego, artysty, podróżnika.
- Moja przygoda z szeroko pojmowaną sztuką ma swój początek w czasach szkoły średniej – mówi Waldemar Snarski. Wówczas pierwszą pasją była dla mnie fotografia artystyczna, która z czasem przeszła w dokumentację wydarzeń rodzinnych i podróży. Gry na gitarze uczyłem się w między czasie, weryfikując swój warsztat na różnego rodzaju występach okolicznościowych – wspomina W.S.
Po chwili zastanowienia dodaje, że ostatnio złapanym bakcylem są podróże.
- W tym roku wraz z moim przyjacielem ks. Czesławem Królem (proboszczem parafii w Żytkiejmach – przyp. red.) oraz zespołem Adonai ferie zimowe spędziłem w słonecznym Teksasie, grając koncerty dla polonii amerykańskiej. Przy okazji zwiedziłem Nowy Jork, New Jersey i Waszyngton. Niedawno wróciłem z Rosji oraz czterodniowego objazdu krajów nadbałtyckich Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii.
Jak się okazuje to nie koniec podróży w tym roku. W najbliższym czasie ponownie z zespołem i ks. Czesławem wybiera się do Niemiec, Luksemburga i Szwecji.
Na pytanie o swego mistrza odpowiada bez chwili wahania: Leonard Cohen.
- Jego głębokie i dojrzałe teksty mnie poruszyły – mówi. Po kilku latach obcowania z jego poezją i piątego krzyżyka na karku myślę, że ja również dojrzałem do tego by wiedzieć o czym śpiewam. Z pomocą córki anglistki napisałem nawet do niego list z nieśmiałą prośbą o artystyczne błogosławieństwo, jednak z braku odwagi do dzisiaj go nie wysłałem (śmiech).
- Na co dzień pracuję z młodzieżą – kontynuuje - i to dodaje mi siły. Dzięki nim mam nadal dużo energii by robić w życiu coś ciekawego. Sądzę, że ta inspiracja działa w obie strony. Najlepszym dowodem na to jest mój ostatni koncert. Razem z niezwykle utalentowaną, 19-letnią skrzypaczką z Białegostoku Magdaleną Sawicką udało nam się stworzyć całkiem interesujący duet. Klub Cooltura pękał w szwach, ludzie wyszli uśmiechnięci i o to chodzi. Robić to, co sprawia nam przyjemność i przy okazji dawać ludziom odrobinę radości.
Oprócz muzyki i podróży życie Pana Waldka to także sport i natura. Jest zapalonym kibicem piłkarskim a najlepszą formą relaksu i azylem od świata zewnętrznego jest działka.
- Tak, to prawda – uśmiecha się Pan Waldek. Staram się być na każdym meczu Czarnych a w roku szkolnym przynajmniej raz w tygodniu razem ze swoimi podopiecznymi z internatu gram w piłkę i jeżdżę na rowerze. W tym roku zmieniłem działkę i jest tam teraz sporo pracy do zrobienia, jednak czas a w zasadzie jego brak narazie mi na to nie pozwala.
Plany na najbliższą przyszłość?
- Dopięcie projektu unijnego, nad którym właśnie pracuję – odpowiada. Oprócz tego, po wakacjach mam nadzieję wydać kolejną płytę, więc na brak zajęć narzekać nie mogę – kończy z uśmiechem.
środa, 13 sierpnia 2008, gento7
|
|